Foufou
2008-07-03
-No i kupiłem ci te liny i kajdanki w Medynie, ale nie wiem, czy nie są za krótkie, więc musimy je jak najszybciej wypróbo... Ziz?- odwróciłem się i przewróciłem oczami, widząc to małe stworzenie wpatrzone w moje dwie „żony”- Chodź, jeszcze się na nie napatrzysz!- podszedłem do niego szybko i złapałem go za kucyk, ciągnąc za sobą do pokoju i ignorując jego cierpiętnicze „ajajaj!”.
Jestem Foufou, mam 23 lata, od czterech lat pracuję w Tunezji jako animator hotelowy. Mam jedną prawdziwą żonę, obecnie dwie doczepione i pięć kochanek, choć ta ostatnia liczba zmienia się z każdym tygodniem. No i mam jednego kochanka, Zizou. Jest ode mnie młodszy o dwa lata, 30 cm wzrostu i 17 cm włosów. Ostatecznie wiecie, miłość między facetami jest... normalna!
Poza naszą dwójką, są tu też inni animatorzy. Zacznijmy od szefowstwa; Salim- Zesralim i Bobo, para przyjemniaczków, których końcem kija bym normalnie nie tknął, chyba że byłoby to porządne zajebanie z bajsbola. Niestety muszę znosić widoki ich mord całymi dniami, ostatecznie to oni dają mi fundusze na procenty. Z grona podobnych mnie mogę wymienić Hanę i Sarę, dwie przedstawicielki płci cycatej, starsze ode mnie i nieco krytyczne wobec mojej liczby żon, kochanek, kochanków, pustych butelek po procentach, etc. Foufou nie rozumie. Poza nimi są dwaj tajemniczy panowie zwani przez nas Małym Murzynem (w skrócie Momo) i Tym z Plaży, choć ten drugi ostatnio podejrzanie często kręci się po basenie. Nie mogę oczywiście zapomnieć o naszym najnowszym nabytku, kostku zwanym Pinokio, ewentualnie Pacynek czy Pajacyk. Lubię jego entuzjazm i damski typ urody, poza tym jest rozciągliwy, a to zawsze się przydaje po godzinach. Jestem jeszcze ja i moje półtorametrowe kochanie. Foufou tu jest głównie od nauki strzelania z łuku. Świetna fucha, mówię wam, praktycznie nic nie robię, mam zawsze sporo chętnych na zajęcia, a w zamian za udostępnienie im łuku i trzech strzał na kilka sekund dostaję od każdego po dwa piwa. Foufou kocha swoją pracę. Moje kochanie nie może niestety powiedzieć o sobie tego samego, odkąd Salim- Zesralim kazał mu uczestniczyć w wieczorkach dla dzieci, mimo że powinien prowadzić tylko naukę ping- ponga, arabskiego i porannej gimnastyki. Koszmar, zapewniam. Foufou jest za aborcją całym sobą.
Nasz radosny team ma za zadanie umilać życie gości w hotelu (no dobra, przesadzam, Salim- Zesralim nikomu niczego nie umilił...). Każdy z nas, poza Salimem- Zesralimem, stara się jak tylko może, po godzinach nawet jeszcze bardziej, ale to tylko na prywatnych imprezach w swoich pokojach. W wypadku braku turystek/ turystów chętnych na party bierzemy Pinokia, on nie ma za wiele do gadania. Poza tym, chrzest bojowy całkiem mu się podobał, mimo że ledwie po nim chodził przez cały następny dzień.
-Łojojojooo!- powitałem uber radośnie kochanych gości wypadając z kanciapy z łukiem. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, zgłosili się moi stali bywalcy, czyli moje żony, bezdomni Viera i Andrey, grupka moich polskich sponsorów wysokich procentów i stały Budda programu, Friederick. Foufou relaks.
skomentuj (0)

